«

Gru 17 2014

Wydrukuj to Wpis

Xуй, жопа i камне́й kupa.

Kronika zapowiedzianej porażki.

Zwyczajowa muzyczka na powitanie:

Najpierw przepis:

Weź 6 funtów wołowiny i sporą sztukę kości, nalej siedem kwart wody i gotuj zwolna w garnku polewanym, zbierając łyżką pilnie szumowiny, dosyp soli ile potrzeba, przez co wszelkie nieczystości na wierzch wypłyną; następnie wrzuć seler, marchew, galarepę, kapusty włoskiej, porów i pietruszki, cebuli zaś nie radzę, gdyż gotowana daje smak przykry. Na ostatku dodaj trochę korzeni, to jest: goździków, muszkatułowej gałki, pieprzu i imbieru.
Największym błędem w kucharstwie jest, dodawać wody do rosołu, na zupę przeznaczonego, gdyż przez to staje się ona słabą i zupełnie niesmaczną. Chceszli, ażeby zupa była mocna, włóż do rosołu starą kurę i gotuj od samego początku, aż do scedzenia; rozumi się, iż uważać należy, aby się zupa nie przydymiła. Każda zupa zyskuje na mocy i przyjemności przez stosowne dodanie różnych gatunków mięsa, jako to: kawałka wątroby cielęcej lub wołowej, kości z mięsa, dokładek które rzeźnicy do mięsa doważają, te dobrze rozbite i potłuczone powiększają znacznie moc zupy. Wynika z tego ten zysk; iż gdy się z garnka przez sitko scedzi rosół i wyjmie mięso, do pozostałych dokładek można przylać wody i na nowo gotować, a będzie zawsze w kuchni w zapasie bulijon.

A potem dodaj kilku ogórków i masz jak znalazł, jak zgubił sobotnich Netsów:)

A było to tak:
Na me wezwanie, mociumpanie, najpierw napisał PCz, że ma mecz gdzieś w Pierdziszewie i że nie zagra.
Trudno, ławka przecież u nas szeroka i wygodna, NA PEWNO ktoś chętnie wstanie i zajmie się przyjęciem (na osiem osób plus trzy). Wstępnie rozgrywający ustalili, ze zagra KR. O, jest i przekątna – po kontuzji przyjedzie KP, szkoda, że bez choćby jednego treningu, ale ok.
O, napisał MTw, że chętnie zagra, super. Szukamy i (sz)czekamy dalej – ŁS i CK – kontuzjowani, wiadomo nie od wczoraj, ale kciuki przytrzymają. Dobrze. O, zgłosił się WS, dobrze, jest libero, jest gra:). MŻo zgłasza brak możliwości, ok, nie ma gwałtu rety, spokojnie.  Na środowym treningu chęć gry zgłasza MŻy, natomiast KR nadweręża sobie piętę. Twardy jest, zagra w sobotę. Przez telefon deklaruje chęć i gotowość gry MB. Jednocześnie ekipa wspomina, że MTw nie zagra, bo coś tam(do mnie mail nie dotarł, ale skoro jednak nie, to nie). Zaczyna się robić powoli średnio, bo i MTrz przypomniał, że przecież w tą sobotę nie może!
SS – bez treningu od jakiegoś czasu, odmawia. A może imć Maruda może? telefon – da znać – jak się później okaże – nie może. Podobnie jak pozyskani niedawno GJ i RR. Odpada MB, kontuzja. Ok, nie poddajmy się, KR pozyskuje MH, a i podobno MM ma szansę dotrzeć. Nie dotrze, natomiast po wstępnej deklaracji na nie, okazuje się, że MR przyjedzie. Odpada MŻy – potreningowe przemęczenie kręgokolumny. Niedobrze.
Szukam posiłków w coraz mniej uczęszczanych rewirach wygodnej i szerokiej ławki. Hurra, będą SDz i PW.
Powoli okazuje się, że mimo chęci odpuszczenia sobie tego meczu (przeze mnie), wyższa konieczność braku choćby szóstki zajrzała nam w oczy i będę musiał zweryfikować plany – dam radę. MM nie może.
WS nie może! niby jest jakaś tam szansa, ale w sobotę dopiero potwierdzi i powie co i jak (nie daje rady).
Odwołuje zgłoszenie PW. Rzutem na taśmę KR pozyskuje PO. Uff, mamy 6. czy nawet 7., chociaż przez moment było nas chyba z dziewięciu i już snuliśmy plany jak to poszalejmy z ustawieniami:), kogo spróbujemy przekonać do gry na libero i tak dalej…
Być może zmieniłem gdzieś kolejność, możliwe, że kompletnie wyleciał mi z głowy jakiś jednostkowy przypadek, w każdym razie na mecz stawiliśmy się takim składem:

R – KR
A – KP
P – MH, MR
S – SDz, MO
L – ————

PO dotarł pod koniec drugiego seta, wszedł w czwartym, a nawet pod koniec trzeciego.

Sam mecz, to szkoda pisania, zagraliśmy bardzo słabo w ataku. Przeciwnicy nie grali zbyt dobrze, my jeszcze gorzej. Oni przynajmniej bardzo dobrze bronili w polu. U nas dobrze funkcjonowało przyjęcie, rozegranie. Były momenty dobrej gry ofensywnej, jednak momenty nie wystarczyły na cały mecz.
O samym meczu i jego poziomie może świadczyć fakt, że pierwszy set wyciągnęliśmy z 19:24 dla Bossy.
Potem przegraliśmy drugi i trzeci set, i znowu pokazaliśmy siłę w końcówce seta czwartego, gdzie uratowaliśmy honor z 22:24 dla Bossy (bodajże, bo nie mam zapisanych wyników setów, a organizatorzy nie podali jeszcze tabelek).
W tajbreku zmiana przy, a jakże, 8:6, ale dla Bossy i do końca już pewne ich prowadzenie.

Zamiast trzech punktów wymemłaliśmy jeden. Oby nie zaważyło to na końcowym efekcie udziału Netsów w 29. edycji GALS.

 

NETS Volley – Bossa Olymp Błonie 2:3

 

W sobotę mecz przeciwko iPRO ART Team (dawniej RYŚ Laski i jeszcze dawniej KS Gmina Izabelin).
Jest szansa, że frekwencja będzie lepsza, a i ławka przecież jeszcze się rozrosła.
Przypominam, że ‚śledzik’ odbędzie się po meczu w GALS:)

 

I pamiętajcie:

 

dead or alive

PS
Całe szczęście, że Czarek potrzebował kamerę i nie nagrałem tej żenady.

I tym pozytywnym akcentem – do poskakania.

Permalink do tego artykułu: http://www.netsvolley.pl/2014/12/x%d1%83%d0%b9-%d0%b6%d0%be%d0%bf%d0%b0-i-%d0%ba%d0%b0%d0%bc%d0%bd%d0%b5%d0%b9-kupa/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona www.NetsVolley.pl używa ciasteczek. Aby zamknąć ten baner i przejść do strony zgódź się z polityką prywatności / We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Zgadzam się! / Accept cookies
x